Zanim lato na dobre odejdzie i ustąpi miejsca jesieni w przychodniach, szpitalach, a nawet w wielu firmach pojawią się informacje na temat szczepień przeciwgrypowych. Są one w pełni dobrowolne, jednak zdarzają się takie sytuacje, gdy pracodawca wymaga od podwładnych, aby zakupioną przez niego szczepionkę przyjęli. Na temat wad i zalet szczepień ochronnych od dawna toczą się burzliwe dyskusje. Zarówno wśród lekarzy jak i „zwykłych” obywateli zdania są podzielone. Według naukowców zaszczepienie się przeciw grypie nie gwarantuje stuprocentowej ochrony przez wirusem. Co gorsze, w wielu przypadkach to właśnie przyjęta szczepionka daje objawy chorobowe, które są identyczne z tym, jakie towarzyszą grypie. W efekcie pacjent i tak pozostaje w niedyspozycji przez okres minimum tygodnia, chociaż osłabienie pozostaje znacznie dłużej. Szczepić się? Nie szczepić? Oto jest pytanie. Może lepiej pozostać przy starym i sprawdzonym sposobie naszych babć. Syrop z cebuli i kubek ciepłego mleka z miodem i czosnkiem. Tak na wszelki wypadek, profilaktycznie.